Mówię ci, powinieneś ją zapakować...

#

Mówię ci, powinieneś ją zapakować na konia i wysłać stąd, czy jej się to podoba czy nie! Mój królu, czy będziesz posłuszny kobiecym fanaberiom? Artur pokręcił głową strapiony. Łatwo poznać, że nie jesteś żonaty. Może z tobą pozostać Elaine, jedna służąca, jedna akuszerka i twój ksiądz, nikt więcej. Wszystkie kobiety wyruszyły o świcie. Elaine nie ma ani męża, ani dzieci. Chociaż na miejscu króla Pellinora nie pozwoliłbym mojej córce zostać, nawet dla królowej. A Gwenifer wydawało się, że rzucił jej spojrzenie pełne pogardy. Artur dał jej jasno do zrozumienia, że główna część zamku jest teraz obozem wojskowym, a ona ma się trzymać swoich komnat wraz z Elaine i służącą. Artur spędzał noce w obozie z mężczyznami. Na początku codziennie myślała, że w każdej chwili zobaczy, jak wyruszają do bitwy z Saksonami, albo że bitwa nadejdzie aż w te strony. Pojedynczy jeźdźcy i posłańcy przybywali i odjeżdżali, Gwenifer widziała, że gromadzi się coraz więcej wojska, ale zamknięta w swej komnacie i małym ogródku słyszała tylko to, co przynosiły jej służąca i akuszerka, większość wiadomości była nieprawdziwa albo były to same plotki. Czas płynął jej wolno, rankiem czuła się zwykle słabo i nie miała na nic ochoty, poza leżeniem w łóżku. Zostały jej jednak małe krosna, jedwab i wygręplowana wełna, i wszystkie przybory do haftowania, które zabrała ze sobą do Tintagel. Kiedyś Artur obiecał jej, że kiedy da mu syna, będzie mogła poprosić go o każdy prezent, jaki w jego mocy będzie jej dać, więc wymyśliła sobie, że tego dnia poprosi go, by pozbył się tego pogańskiego sztandaru Pendragona i wzniósł sztandar z krzyżem Chrystusa. Sztandar stawał się nawet piękniejszy, niż myślała.